Skończyłem czytać
Jest jakiś tam poranek , skończyła mi się książka "Kora-Kora-a-planety-szaleją"którą od kilku dni czytałem. Praktycznie cała mi się podoba , a momentami byłem zachwycony i zauroczony. Znalazłem w niej kilka wartościowych i pomocnych przemyśleń do których będę wracał. Początkowo powiedziałem sobie ze będę wybierał z niej perełki i kopiował w to miejsce, lecz po przeczytaniu drugiego i trzeciego rozdziału stwierdziłem ,że było by ich zbyt wiele abym to robił . Nie dodam już nic więcej.
Bawiłam się plasteliną - uwielbiałam to robić - lepiłam śmieszne ludziki, zwierzątka. I zjadłam tę plastelinę, a ponieważ dorośli mi mówili, że jak się plastelinę je, to się umiera, położyłam się na murku i umarłam. A potem zmartwychwstałam. Dzieci mają ogromną wyobraźnię i zupełnie inne poczucie czasu i przestrzeni. Nie są jednak w stanie tego wyartykułować i nie odczuwają pewnie wcale takiej potrzeby, bo wydaje im się, że wszyscy odczuwają tak samo jak one. Z wiekiem te nastroje się upraszczają, wkracza z buciorami rozum, wyrachowanie, wola, chęć przypodobania się i inne świństwa. Myślę, że dojrzewanie, oprócz towarzyszących mu objawów fizjologicznych, dlatego jest tak dramatyczne, że jest utratą pierwotnego cudownego zauroczenia światem. Dojrzewanie jest utratą raju. Dzieci są w stanie skoncentrować się na cudowności świata, przyrody, życia. Postrzegają, odczuwają, przepuszczają to wszystko przez siebie i oddają z powrotem światu. Niewiele zatrzymują. Dorośli potrafią bardzo łatwo tę dziecięcą wrażliwość stępić.
Drogami do haju.
Na początek fragment wywiadu w empiku z „Janusz Leon Wiśniewski” na temat stymulacji w naszych głowach podczas zakochania i tematyki miłości , później fragmenty wywiadów o czymś innym z kimś innym… bo uważam ze wszystko co jest ciekawe dla mnie jest też ciekawe dla innych.
Kiedy ja się dobrze bawię i lubię siebie słuchać inni też się dobrze bawią, stąd ta pewność siebie. Zaczynam przepisywanie tego co sobie wynotowałem:
J.L.Wiśniewski : Z jednej strony jestem poetą no bo jednak te ksiązki pisze, a z drugiej strony jestem chemikiem. Ja mniej więcej wiem, czym zalewany jest mózg gdy ludzie przeżywają orgazm. To są neuropeptydy i ja patrzę na tą miłość na ludzi którzy deklarują ,że są zakochani. Można dokładnie zajrzeć im w te mózgi i zobaczyć w czym zanurzona jest ta substancja , zanurzona jest w jakiś nielegalnym i niebezpiecznym w zasadzie zestawie substancji chemicznych, które gdy byśmy mieli w kieszeni powiniśmy być tak naprawdę aresztowani. Bo to wszystko tak naprawdę zaczyna się od fenoloftaleiny która należy do grupy śladowej amin czyli amfetamin, ludzie są na amfie jak się zakochują i to z 1 500 razy większą siła niż ci którzy deklarują ,iż zakochani nie są. To powoduję aktywację receptorów które wyłapują opiaty a to nic innego niż heroina , morfina i kokaina, potem do tego dokładają się takie specjalne chormony jak adrenalina i kortyzol i tak naprawdę nie ma tam już miejsca na dopamine która się tam pojawia, wytwarza się oksytocyna. Jesteśmy zanurzeni w substancjach neuropeptydach które do grupy opiatowej w związku z czym jesteśmy na absolutnym haju , przy adrenalinie bije nam inaczej serce , czerwienimy się, przy zbyt wysokim kortyzolu mamy strasznie dużo stresu… sami państwo przyznacie ,ze to długo trwać nie może i to przeważnie kończy się po 18 miesiącach a u niektórych szczęśliwców po 4 latach. Wiec to musi przejść w inną chemię by ludzie chcieli się razem budzić i spotykać razem w kuchni . chemia poradnia musi się skończyć i przejść w zupełnie inną chemie.
Zagłębiając się w historii rock and rolla którą uwielbiam na swój własny sposób, chciałbym wyszczególni fragment wywiadu z „Eric Clapton”
„Kiedy zaczynałem brać narkotyki chciałem być na haju by dobrze grać to były czasy świetności … braliśmy wtedy wszystko kwas, trawka, kokaina, psychotropy, wszystko co było dostępne! Kiedy przeprowadziłem się do tego wiejskiego domu poczułem niezwykły komfort, Wreszcie mogłem robić to na co tylko miałem ochotę, a policja nie mogła się przyczepić Miałem swoje skrytki z narkotykami, trochę heroiny trochę koki, zaczęliśmy właśnie tworzyć skład (the dominals) , wtedy to się wszystko zaczęło, mieszkaliśmy razem , pisaliśmy , graliśmy , improwizowaliśmy, graliśmy, graliśmy i jeszcze raz graliśmy, to był wspaniały czas , czasem braliśmy narkotyki. Nieważne co sobie w takim momencie pomyślisz, silny niby jesteś i tak w to wpadniesz- tak było ze mną! Heroinę brałem od czasu do czasu… naprawdę! 3moze 4 razy w roku. Tak to się zaczynało a potem przez tydzień bez przerwy. A później wytrzymywałem prawie miesiąc bez narkotyków… tyle że potem był miesiąc ciągłego brania, po tym wszystkim zaczynasz się okropnie czuć wiec znowu bierzesz żeby to uczucie mineło. Bierzesz Coraz więcej i nim się obejrzysz jesteś w pół rocznym ciągu… a później to znowu zaczynają upływać dni których nawet nie zauważasz, bo jesteś cały czas pod wpływem.”
Mówi ,,David Crossy”
„Zaczynasz i jest super. Mnóstwo sił, świetny seks , jesteś king Kongiem… Nieprawda! Spadasz powoli aż w końcu znajdujesz się na samym dnie! Jesteś nikim! Jesteś warzywem pełzającym po podłodze przeszukującym dywan w nadziei na resztki narkotyku. To zdumiewające ,ze jeszcze ktokolwiek to robi. młode kapele, havy metalowe zespoły… wszyscy starają się –wiecie, grać twardzieli , chcą być tacy jak Ci których podziwiają ! bawią się w to bo wciąż są młodzi, a gdy jesteś młody myślisz ,ze nie tknie cię żadne licho ,że jesteś odporny na wszystko , że będziesz żył wiecznie. .. jesteś w totalnym będzie… ale dzieciaki tego nie rozumieją, twoim słowom przeczy ich młode ciało, one wysyła sygnały ,że będzie wieczne.”
To co mogło być niewinną zabawą w latach 60 to w 82 roku wpakowało Crosbiego w kłopoty Dwukrotnie wpakowany za posiadanie kokainy…. Został skazany 5 sierpnia 83 roku na 5 lat wiezienia. W 84 pozwolono udać mu się na odwyk skąd zbiegł w styczniu 85. Większość następnego roku spędził w wiezieniu w Teksasie, bynajmniej nie słynącego z taryfy ulgowej.
„Kiedy tam przyjechałem byłem punkowym dzieciakiem, który osiągną w życiu wszystko i wszystko miał ! Byłem skłony do wszystkiego :błagałem , kupowałem, perswadowałem, kradłem, kłamałem, oszukiwałem. Dostawiałem wszystko i nie regulowałem należności. Narkotyki sprawiają ,że musisz wyrównać rachunki. Te powinności polerują Twoją kanciastą osobowość-odebrałem w więzieniu porządną lekcje pokory. Możesz być tak pewny siebie jak tylko chcesz, wrzeszczeć , wściekać się , marudzić, krzyczeć za krat- nikt Cię nie posłucha! W więzieniu uczysz się prawdziwego życia. Siedzisz w celi drzwi są zamknięte.. wszyscy są daleko… nie ważne co o tym wszystkim myślisz, nie ważne czy tego chcesz, nie ważne co masz do powiedzenia. Możesz roztaczać cały swój urok osobisty… na nikim nie zrobisz wrażenia. Lepiej iść spać bo od rana czeka Cię robota i lepiej tam nie pyskować bo od razu sprowadzą cię do parteru. Widziałem co robili z takimi mądralami- tak, tam z pewnością poznasz życie. Dowiedziałem się co naprawdę jest cenne. Nic Cię nie nauczy doceniać przywileju wolności niż niż roczny pobyt w pomieszczeniu wielkości twojej szafy. Cenie sobie pewną świadomość, miłość, wolość, to co mam w sercu… i czas. Pieniądze już nie są tak ważne ale czas jest bezcenny, doceniam innych ludzi, odwagę … szczerość. Miałem czas by to wszystko przemyśleć… bardzo dużo czasu.
hehe to ja 4marca
Myślę że mam w sobie pewien dar na który długo pracowałem , nazywa się realizacją siebie , przelewaniem tego co widzę i czuje, dostawiać od ludzi to co chcę, to wielki zaszczyt moc z nim obcować, sprawia mi to dzisiaj dużą przyjemność. Czuje się w tym monecie kapitalnie , dawno nie byłem tak spokojny i tak męski, niesamowite uczucie wypełniające całego mnie. Czuję wielką wdzięczność wobec ludzi który pracowali nad tym bym mógł być kimś kim dzisiaj jestem i przy tym wszystkim świetnie się bawić , czerpać wielką przyjemność, to jest fantastyczne doznanie dla mojej głowy i ciała. Dziękuję. Uśmiecham się szeroko.
22luty2012
nic nie notowałem pewien czas , dzsiaj mam chwile by coś wspomnieć. na przełomie listopada,grudnia i stycznia niezrozumiale chorowałem, w dalszym ciagu odczuwam pewne anomalie ale jest dużo lepiej niż było... czułem kłucia w klatce piersiowej , brak sił , mdłości i to mnie przerażało, z dnia na dzień nic sie nie zmianiało,bałem się nagorszego , kazdy dzień był myślą o życiu które dobiega końca, miałem chwile totalnego załamania i dramatu, z przebłyskami nadzieji by ciągle ze sobą walczyć. w tym czasie nabralem nowych odniesień... co do ludzi , co do tego co pomnie zostanie gdy przyjdzie mi odejść , czy ktoś zapamięta mnie jako człowieka - coś po za powieszchowną naturą , czy będą tacy ludzie, którzy chodz raz czuli sie przy mnie wyjątkowo, wniosłem w ich ich życie coś nowego cos prawdziwego... gdy tak leżałem zdałem sobie sprawę ,ze ostatni okres w moim życiu był zaniedbany fizycznie, dużo alkoholu i tak na prawde teraz wszytko wychodzi... zadawałem sobie pytania czy jest za późno aby coś z tym zrobić ? czy gdy bym nie miał możliwości chodzić nie chciał bym widzieć siebie jak biegnę i cieszyć się tym ,że to możliwe, czy to nie było by to darem który chciałbym wykorzystać jak najlepiej, mógłbym biegać w maratonach, czuć to cudowne uczucie i tym właśnie się cieszyć , czyniąc to... tego dnia zacząłem zmienaic swoje życie , swoje myślenie... wyzwoliłem w sobie resztki sił, , bolały mnie kosci w klatce i żebra, mdlałem robiłem kolejne pompki wyzwalajac w sobie męską energie, złość, przez kolejne dni bywało róznie , miałem wachania nastrojów i stanów zdrowotnych ale czułem determinacje ze to minie gdy zacznę wierzyć w to ze tak będzie. to co sie dzieje to tylko wynik mojego myślenia o mnie, pokonam to! mowie to sobie codzienie... od piątku zacząłem robić pompki cyklicznie i wyruszać na długie spacery ... za dwa tygodnia planuję przekroczyć granicę stu.mam zamiar wykrastylizowac formę, jeszcze niedawno byłem tak słaby ,że było to niemożliwe... mam sporo planów, w weekend jade do krakowa do siosty, mam nadzije ze bedzie to udany czas , moja siostra jest dla mnie bardzo ważna , i zawsze mi pomaga, zawdzięczam jej wiele, mamy swój wspólny świat ,który nie wymaga wielu słów ale nas beztrosko łączy, i cieszę się ,ze tak jest.
punk
płacze okazujac swoje słabości bo to prawda rebelia chwila buntu za uczucia tak wygląda moje lśnienia szarości dla faktu prawdy o radości w farbowane szczęście wbijam nóż.
raz! 12 października
1.Dzisiaj idąc ulicą ocknąłem się.
1.Zauważyłem ,że przyjemnością i zabawią jest słuchania siebie.
1 Zacząłem napi******ć dialogami z głowy do siebie
1.Łuków pusty i nie krepowałem się nikim.
1.Mówiłem co przychodzi mi na myśl.
1.Czułem się jak po trawie.
1.Nakręcałem swój szczękościsk jarając się księżycem i niebem.
1.Doprowadziłem do max łatwości wyprowadzanie myśli na świat
1.Nawijałem.
1.Flow uskrzydlało
1.Czułem się naspidowany życiem.
1.Hahahahah…
1. cieszyłem się z każdego pierdolonego momentu który przeżywam.
1Zrobiłem 2 razy frytki.
1.Byłem zakochany w bulgoczącym się tłuszczu.
1.Frytki wydawały mi się kurwa pyszne
1.Teraz chyba mam nadciśnienie bo przesoliłem i zmululam czapę.
1.Jestem pojebem
1.Jest zajebisty
2:43 jestem w połowie oglądania kontrolerów.
Skarcony
W wielowymiarowym świcie Znalazłem się w galaretce Pod nazwą „miłość”
I błogo….
w reinkarnacji codzienności pozwoliłem sobie uwierzyć nazywając to utopijnie dniem ludźmi życiem.
Gdy słuchem riverside
Kiedy boje się własnego upadku to wiersze nie powstają Dziś już wiem, Pomimo blichtru i zakłamania, dałem się sprowokować… pomimo tego ze nikt wtedy nie przyszedł i nie powiedział … to tylko zły sen, bądź … życie rzadko jest takie,
wiem życie jest za kruche, życie często uczy nas nieświadomie uczy nas błotem, zgryzotą dziękuję za nie i wiarę w siebie, dziękuję za każde zdumienie, determinację ,siłę, charakter i jego brak….
Zmuszajcie mnie bym mówił prawdę bo tylko tak jestem wstanie być człowiekiem, inaczej wszystko co we mnie traci moc, walczę ze wszystkim , nie mogę się pogodzić, przegrywam, skreślam kolejnych ludzi.
"Candy" film o heroinowych kochankach
Któregoś dnia byli sobie Candy i Dan
Lato było upalne
Aż wosk topił się w drzewach
On był gotów zrobić dla niej wszystko
Dzielny Dany
Jej włosy strojne były w tysiące ptaków
Wszystko było złoto!
Pewnej nocy zapaliło się łóżko
Był z niego przystojniak i dobry przestępca
Żyliśmy w blasku słońca na czekoladowych batonikach
Popołudnie wysublimowanej rozkoszy (...)
K
Przypadek Harolda Cricka [2006]
Do filmu o dziwnym człowieku:
Blondi: dziwny człowieczek hihi hihi...
Miki: um, ciekawe.kurwa
Radzio: Jestem w stanie totalnej fascynacji po tym filmie.
|